W sobotę, 7 lutego, w Elblągu siatkarki NETLAND MKS Kalisz stanęły przed ogromnym wyzwaniem. Półfinał TAURON Puchar Polski oznaczał starcie pierwszoligowca z przedstawicielem elity – BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała.
Choć kaliszanki ambitnie walczyły w każdym secie i kilkukrotnie potrafiły postraszyć wyżej notowane rywalki, ostatecznie musiały uznać ich wyższość, przegrywając 0:3 (20:25, 20:25, 21:25).
Początek meczu należał zdecydowanie do bielszczanek, które otworzyły spotkanie serią siedmiu punktów. Impas po stronie kaliszanek przełamała środkowa Oliwia Nastawska, ale zespół z TAURON Ligi długo utrzymywał bezpieczną przewagę. Gdy NETLAND MKS zmniejszył straty do czterech „oczek” (7:11), trener BKS-u Bartłomiej Piekarczyk rywalek szybko przerwał grę. Po czasie BKS znów odskoczył, prowadząc 16:9, a w pewnym momencie różnica wzrosła do dziewięciu punktów (13:22). Ambicja kaliszanek ponownie dała o sobie znać – pogoń pozwoliła zbliżyć się na 20:24. Końcówka należała jednak do faworytek, które zamknęły partię wynikiem 25:20.

Kolejna odsłona rozpoczęła się wyrównanie (4:4), lecz po chwili bielszczanki odskoczyły na 10:6. NETLAND MKS Kalisz mocno odpowiedział, apo asie serwisowym Veroniki Allasi strata stopniała do jednego punktu (10:11). Rywalki ponownie podkręciły tempo i wyszły na prowadzenie 16:11. Czas wzięty przez trenera Sebastiana Devasha przyniósł chwilową poprawę, ale końcówkę znów lepiej rozegrał zespół z najwyższej klasy rozgrywkowej. Pomimo ambitnej postawy kaliszanek, set zakończył się identycznym rezultatem – 20:25.
Trzecia partia przyniosła najlepsze otwarcie w wykonaniu NETLAND MKS-u. Kaliszanki prowadziły 5:1, zmuszając szkoleniowca BKS-u do szybkiej reakcji. Po przerwie gra się wyrównała, a przy stanie 9:9 wszystko zaczynało się od nowa. Remis utrzymywał się do wyniku 14:14. Wtedy rywalki ponownie wrzuciły wyższy bieg i odskoczyły na trzy punkty (18:15). MKS jeszcze raz ruszył w pogoń – było już tylko 20:21. Ostatnie słowo należało jednak do bielszczanek. Zwycięstwo 21:25 dało im zwycięstwo w meczu 0:3 i przepustkę do finału.
– Pokazałyśmy kawał dobrej siatkówki, zostawiłyśmy serducho na parkiecie. Oczywiście niektóre elementy mogły wyglądać lepiej, ale dałyśmy z siebie wszystko. To budujące, że potrafiłyśmy nawiązać walkę z takim przeciwnikiem. Dla mnie to była pierwsza taka impreza – cała oprawa jest niesamowita i bardzo chciałybyśmy tu wrócić za rok – mówi środkowa NETLAND MKS-u Kalisz, Oliwia Nastawska.
– To nie jest wynik, którego trzeba się wstydzić. W każdym secie zdobywałyśmy około dwadzieścia punktów i długo była walka. Rywalki mają dużo silniejszy i wyższy blok, tego obawiałyśmy się najbardziej, ale potrafiłyśmy je momentami zaskoczyć. Dobrze funkcjonował nasz blok i obrona, trochę gorzej było w ataku. Mimo wszystko cieszy sam fakt, że była równorzędna rywalizacja – mówi przyjmująca NETLAND MKS-u Kalisz.
M. Woźniak











