Zapadł wyrok w głośnej sprawie kryminalnej ostatnich miesięcy w regionie. 35-letni Michał J., znany jako „Kaliski Tulipan”, został skazany na karę łączną 4 lat pozbawienia wolności za serię oszustw, których ofiarami padły kobiety z kilku województw.
Sąd uznał go za winnego m.in. wyłudzania pieniędzy poprzez wykorzystywanie relacji emocjonalnych oraz stosowania szantażu wobec części pokrzywdzonych.
Rozkochiwał, pożyczał i znikał
Śledczy ustalili, że Michał J. przez kilka lat nawiązywał znajomości z kobietami za pośrednictwem internetu i mediów społecznościowych. Budował z nimi bliskie relacje, deklarował uczucia, a następnie prosił o pożyczki pod różnymi pretekstami. Tłumaczył się między innymi chorobą członka rodziny, nagłymi problemami finansowymi, koniecznością pilnego załatwienia spraw biznesowych czy rzekomymi problemami z organami ścigania.
Według ustaleń prokuratury po otrzymaniu pieniędzy kontakt z kobietami najczęściej się urywał, a pożyczone środki nigdy nie wracały do właścicielek. Pokrzywdzone pochodziły między innymi z województw wielkopolskiego, dolnośląskiego, opolskiego oraz łódzkiego.
Nie tylko oszustwa
W toku śledztwa wyszło na jaw, że działalność 35-latka nie ograniczała się wyłącznie do wyłudzania pieniędzy. Mężczyzna odpowiadał również za groźby rozpowszechnienia intymnych materiałów, bezprawne korzystanie z kart płatniczych oraz niealimentację. W niektórych przypadkach, gdy kobiety domagały się zwrotu pieniędzy, miał grozić publikacją nagich lub kompromitujących zdjęć wykonanych podczas znajomości.
Materiał dowodowy obejmował między innymi zeznania pokrzywdzonych, historię przelewów bankowych, zabezpieczoną korespondencję internetową oraz dokumentację finansową.
Cztery lata więzienia
Po przeprowadzeniu postępowania sądowego Michał J. został skazany na karę łączną 4 lat pozbawienia wolności. Wyrok obejmuje szereg przestępstw popełnionych na szkodę kobiet, które zaufały mężczyźnie i uwierzyły w budowane przez niego relacje.
Sprawa „Kaliskiego Tulipana” odbiła się szerokim echem nie tylko w Kaliszu, ale również poza granicami regionu. Śledczy już na etapie postępowania wskazywali, że liczba pokrzywdzonych mogła być większa, ponieważ nie wszystkie kobiety zdecydowały się zgłosić sprawę organom ścigania.
Wyrok nie jest prawomocny.
PZA
















