Strona główna Aktualności Komisja Porządku. Czy M. Antczak naruszył przepisy prawa? Co dalej z mandatem radnego?

Komisja Porządku. Czy M. Antczak naruszył przepisy prawa? Co dalej z mandatem radnego?

0
0

12 marca o godzinie 14:00 rozpocznie się spektakl, który ma rozstrzygnąć o politycznej przyszłości Macieja Antczaka. Choć na stole leży projekt uchwały o odmowie wygaszenia mandatu, każdy świadomy obserwator wie, że czwartkowe głosowanie to nie finał, a zaledwie otwarcie wielowątkowej sztuki w trzech aktach.


Stawką jest nie tylko miejsce w radzie, ale przede wszystkim zaufanie mieszkańców do standardów moralnych kaliskiego samorządu.

Akt I: Sala recepcyjna Ratusza, czyli koleżeńska kurtyna milczenia

Czwartkowa sesja to klasyczny „akt pierwszy”. Scenariusz wydaje się przewidywalny: radni prawdopodobnie podniosą ręce za swoim koalicyjnym kolegą, opierając się na wygodnej interpretacji, że radny Antczak „tylko” nadzoruje fundację, a nie „zarządza” jej biznesem.

Przypomnijmy: Fundacja im. Bolesława Pobożnego, w której radny zasiada w Radzie Fundacji, przyjmowała zlecenia od miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji.

  • Sytuacja jest klarowna prawnie, co wykazały opinie radców prawnych, zarówno radcy Rady Miasta Kalisza jak i radcy Tomasza Molińskiego. Poza tym, że nie prowadzę działalności gospodarczej, czyli jestem członkiem organu nadzoru, co nie jest w żaden sposób zakazane, to ponadto nie mam żadnych przepływów finansowych, od kiedy jestem radnym. Dla mnie sytuacja jest czysta i jest formą ataku politycznego – mówił przed posiedzeniem Komisji radny Maciej Antczak. – Jestem członkiem organu nadzoru, co powoduje, że moje kompetencje tyczą się nadzoru nad działalnością fundacji. Dotychczas jako członek Rady fundacji, jako fundacja, nie podjęliśmy żadnej czynności prawnej, od momentu kiedy jestem radnym. 

Tu jednak pojawia się gigantyczny zgrzyt moralny. Reżim antykorupcyjny zapisany w ustawie o samorządzie gminnym (art. 24f) ma chronić przed sytuacjami, w których radny – choćby pośrednio – czerpie korzyści z miejskiego majątku. Twierdzenie, że członek Rady Fundacji, który może w każdej chwili powołać lub odwołać zarząd, nie ma wpływu na to, skąd Fundacja bierze pieniądze, to narracja, która w Sali Recepcyjnej może i przejdzie, ale w kategoriach etycznych budzi najwyższy opór.

To moment, w którym litera prawa i jej swobodna interpretacja staje się parawanem dla braku moralności. Duże wątpliwości budzi też fakt, że spółka miejska finansuje w ten sposób tubę propagandową nad którą nadzór ma jeden z radnych.

Akt II: Gabinet Wojewody, czyli rola niechętnego arbitra

Gdy opadnie kurz po czwartkowej sesji, a radni pogratulują koledze „zwycięstwa”, sprawa przeniesie się do Poznania. To będzie „akt drugi”. Wojewoda Wielkopolski, jako organ nadzoru, otrzyma uchwałę i będzie musiał zdecydować, czy kaliscy radni nie wykazali się zbytnią „twórczością” przy interpretacji przepisów antykorupcyjnych.

Wojewoda stoi przed trudnym zadaniem. Choć ma prawo wydać zarządzenie zastępcze i sam wygasić mandat, w tak głośnych i politycznie niejednoznacznych sprawach organy nadzoru często unikają brania na siebie pełnej odpowiedzialności za ostateczne cięcie. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że Wojewoda, chcąc zachować bezstronność, przeprowadzi postępowanie w taki sposób, by ostatecznie skierować sprawę na drogę sądową lub wydać decyzję, która nieuchronnie tam trafi. To etap, w którym lokalna solidarność radnych przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Akt III: Sąd Administracyjny – Wielki Finał

To tam, na sali sądowej, zapadnie ostateczny werdykt i opadnie maska „społecznego nadzoru”. Sąd Administracyjny nie będzie bawił się w lokalne układy ani polityczne uprzejmości. Orzecznictwo w Polsce jest w tym zakresie bezlitosne: liczy się realny wpływ, a nie to, jak radny nazwie swoją funkcję w statucie.

Jeśli Sąd uzna, że konstrukcja fundacji pozwalała radnemu na sterowanie podmiotem czerpiącym zyski z Wodociągów, kurtyna opadnie brutalnie. Radny straci mandat, a kaliska Rada Miasta zostanie z opinią organu, który próbował chronić „swojego” wbrew oczywistym faktom i standardom etycznym.

Morał z antraktu

Jutrzejsza sesja to tylko przygrywka. Sytuacja w której osoba publiczna korzysta z mienia miasta, za które odpowiada, jest aż nadto widoczny. Nawet jeśli jutro radny Antczak opuści Ratusz z uśmiechem na ustach, to musi pamiętać, że ta sztuka ma jeszcze dwa akty. A w sądzie administracyjnym oklasków od kolegów z ławy nie będzie – będzie tylko suchy wyrok w imieniu Rzeczypospolitej.

Czy radni Kalisza chcą być aktorami w tym spektaklu do samego końca, ryzykując własną reputację?

Odpowiedź poznamy już jutro po południu.


PZA

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Aktualności

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź również

NETLAND MKS Kalisz. Trwa sprzedaż biletów na turniej Final Four Pucharu Polski Mężczyzn

W dniach 18–19 kwietnia w Kalisz Arena ponownie rozegrany zostanie turniej Final Four Puch…