Strona główna Sport, zdrowie i rekreacja Satysfakcja połowiczna. KKS remisuje ze Starogardem

Satysfakcja połowiczna. KKS remisuje ze Starogardem

0
0

Piłkarzom KKS-u Kalisz nie udało się zainkasować pierwszego w sezonie ligowym kompletu punktów. W środę, na stadionie przy Łódzkiej podopieczni Piotra Morawskiego zremisowali ze Starogardem Gdańskim 1:1.

Pierwsza część spotkania nie była porywającym widowiskiem. Składnych akcji oba zespoły stworzyły jak na lekarstwo, a i te nie stanowiły realnego zagrożenia dla bramki przeciwnika.   Nieco lepiej radzili sobie przyjezdni, którzy już w początkowych fragmentach gry dwoma celnymi strzałami sprawdzili czujność Adama Wasiluka. Ten nie dał się jednak przechytrzyć.  Na zaczepki gości, próbował odpowiedzieć Dominik Domagalski, ale jego strzał pozostawiał  wiele do życzenia i była to zarazem jedyna większa aktywność kaliszan pod bramką ekipy ze Starogardu.


Po przerwie gra wyraźnie nabrała tempa, zwłaszcza za sprawą „trójkolorowych” usilnie próbujących zmusić do kapitulacji bramkarza gości. Już w 50. minucie głową uderzał Damian Warchoł, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. W kolejnych fragmentach kilkukrotnie w szeregach kaliskiej ofensywy dał o sobie znać Huber Antkowiak. Po jego uderzeniu w 56. minucie futbolówka nieznacznie minęła słupek. Chwilę później, po szybko wyprowadzonej akcji doskonałym, prostopadłym podaniem obsłużył go Damian Warchoł i tylko przytomna reakcja bramkarza uchroniła gości od utraty gola

Sprawa skomplikowała się w 70. minucie. Goście, którzy w drugiej odsłonie meczu dość sporadycznie pojawiali się pod bramką kaliszan zdołali jednak zwieść ich uwagę i zainkasować premierowe trafienie. Po tym jak piłkę wybił z autu Maciej Kozakowski, ta trafiła do Tomasza Wypija, a następnie do Dawida Retlewskiego, który strzałem głową z bliskiej odległości pokonał Adama Wasiluka. Wydawało się, że kaliski golkiper zdoła chwycić piłkę tuż przed linią bramkową, ale niestety próba się nie powiodła.

Utrata bramki spowodowała, że kaliszanie ze zdwojoną mocą ruszyli do ataku i już pięć minut później było 1:1. Po rzucie rożnym zamieszanie w polu bramkowym rywali skutecznie wykorzystał Hubert Antkowiak dobijając nie do końca udany strzał Mateusza Gawlika. Niespełna dwie minuty później szansę na podwyższenie prowadzenia miał Mateusz Stefaniak, który dobrze uderzył  po dograniu w pole karne od MateuszaŻebrowskiego. W ostatniej chwili interweniował jednak jeden z obrońców Starogardu i choć zrobił to aż nazbyt ostro arbiter nie dopatrzył się przewinienia.

W końcówce spotkania podopieczni Piotra Morawskiego jeszcze bardziej podkręcili śrubę, stwarzając pod bramką rywali kilka groźnych sytuacji. W doliczonym czasie gry ponownie dał o sobie znać Antkowiak, który dwukrotnie bliski był zdobycia gola na wagę trzech punktów. Niestety najpierw główkował w słupek, a w 92. minucie – finalizując rzut wolny Mateusza Żebrowskiego – wprawdzie trafił do siatki, ale sędzia asystent dopatrzył się pozycji spalonej. Do końcowego gwizdka stan meczu pozostał bez zmian, a w ekipie gospodarzy spory niedosyt.  

Pierwsza połowa rzeczywiście wyglądała remisowo. Żadna z drużyn nie zdołała stworzyć sobie klarownej sytuacji. Jednak w drugiej połowie to my mieliśmy zdecydowaną przewagę,  zwłaszcza po straconej bramce. Praktycznie na boisku widoczna była tylko jedna drużyna.

W końcówce przycisnęliśmy jeszcze bardziej, wpadła bramka, szkoda, że nieuznana bo byłby to pewnie gol na wagę zwycięstwa. Na pewno liczyliśmy na więcej, to jednak dopiero początek sezonu i myślę, że ze spokojem powinniśmy podejść do kolejnych spotkań. Na pewno musimy popracować nad tym, by każdy kolejny mecz od samego początku wyglądał tak, jak dzisiejsza druga połowa – podsumował Hubert Antkowiak, zdobywca jedynego gola dla niebiesko-biało-zielonych.

W pierwszej połowie Starogard postawił nam dość trudne warunki, ale w drugiej była już pełna dominacja z naszej strony. Do pełni satysfakcji niestety trochę zabrakło. Pozytywem jest na pewno to, jak zespół reaguje na stratę bramki. Jest to już drugi z rzędu mecz kiedy musimy gonić wynik i robimy to skutecznie, choć oczywiście sukces jest połowiczny, bo przecież liczyliśmy na trzy punkty. Pozostał więc spory niedosyt, ale do trzech razy sztuka. Już za kilka dni kolejne spotkanie, w którym mam nadzieję zgarniemy pełną pulę powiedział trener Piotr Morawski.    

pierwszy w sezonie komplet punktów kaliszanie powalczą już w najbliższą sobotę w Kleczewie, gdzie o godz. 17.00 zmierzą się z miejscowym Sokołem.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

2. kolejka III ligi gr. 2., 15.08.2018r., godz. 18:00, Stadion Miejski przy ul. Łódzkiej  

KKS Kalisz – KP Starogard Gdański 1:1 (0:0)

0:1 Dawid Retlewski 70.min,1:1 Hubert Antkowiak 75min.  

KKS: Adam Wasiluk – Patryk Palat, Marcin Lis, Mateusz Żytko, Tomasz Owczarek – 
Mateusz Żebrowski, Damian Warchoł (63. Marcin Radzewicz), Mateusz Gawlik, Dominik Domagalski, Łukasz Żegleń (73. Mateusz Stefaniak) – Hubert Antkowiak. 

Starogard: Jakub Knut Paweł Kowalczyk, BernardPowszut, Tomasz Wypij, Maciej Kozakowski – Daniel Katerla(60. Michał Wohlert), Filip Sosnowski, Rysiewski (82. Sebastian Armatowski), Wojciech Zyska (75. Przemysław Kuss), Kacper Łazaj (65. Krzysztof  Rzepa) – Dawid Retlewski.

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Sport, zdrowie i rekreacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź również

Karatecy na Mazurach. Są medale [FOTO]

Dwa medale zdobyli reprezentanci Kaliskiego Klubu Karate Kyokushinkai w II Międzynaro…