Strona główna Sport, zdrowie i rekreacja Czarodziej Zakreta. Kwidzyn pokonany

Czarodziej Zakreta. Kwidzyn pokonany

0
0

Piłkarze ręczni Energi MKS, w ostatnim meczu fazy zasadniczej, pokonali na wyjeździe MKTS Kwidzyn. Po raz pierwszy w sezonie losy spotkania przyszło im rozstrzygnąć w rzutach karnych i co ważne okazali się w nich lepsi od wyżej notowanych  rywali. W kaliskiej bramce na miano bohatera zasłużył bez wątpienia Łukasz Zakreta.

Podopieczni Pawła Ruska chcieli dobrze rozegranym meczem w Kwidzynie pozytywnie zakończyć zasadniczą fazę sezonu. Zadanie nie było łatwe, bo ekipa MMTS-u to wymagający rywal, z dorobkiem 56 punktów plasujący się na czwartym miejscu w grupie granatowej. W pierwszym starciu, w kaliskiej Arenie, górą byli kwidzynianie i należało się spodziewać, że również przed własną publicznością będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony.

Początek meczu był bardzo wyrównany, ale jako pierwsi punktowali goście, którzy po trafieniach Marka Szpery i Kiryła Kniaziewa wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Pierwszego gola dla gospodarzy zdobył Andrzej Kryński, dopiero w 5. minucie. Przed upływem kwadransa wciąż górą byli szczypiorniści z Kalisza (7:4). Dopiero wtedy kwidzynianie zabrali się do odrabiania strat. Dzięki sprawnie działającej obronie, z pomocą strzegącego bramki  Krzysztofa Szczeciny oraz skutecznego w ataku  Michała Pereta gospodarze zdobyli sześć bramek z rzędu i w 27. minucie to oni objęli prowadzenie 10:7.

Tak wysokiego nie zdołali jednak dowieźć do przerwy, bo w końcówce dał im się we znaki Bartosz Wojdak. Rozgrywający kaliskiej ekipy trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i w efekcie po upływie  trzydziestu minut gry MMTS prowadził zaledwie jedną bramką (11:10).

Po przerwie kaliszanie wciąż trzymali się blisko rywali, dając im odskoczyć co najwyżej na dwie, trzy bramki. Solą w oku kwidzynian był kapitalnie spisujący się między słupkami MKS-u Łukasz Zakreta, który po raz kolejny udowodnił, że jest godnym zmiennikiem leczącego kontuzję Edina Tatara. W starciu z MMTS-em bronił z 42-procentową skutecznością, co odczuli nie tylko przeciwnicy, ale i konstrukcja bramki, na której wyładował swoją radość po kolejnej z udanych interwencji i której wymiana spowodowała blisko piętnastominutową przerwę w meczu. To jednak nie wybiło kaliszan z rytmu.
W 43. minucie znów był remis – po 15 i gdyby nie punktujący z siódmego metra Michał Potoczny sytuacja gospodarzy byłaby naprawdę kiepska, bo z gry nie potrafili zdobyć ani jednej bramki. Dopiero na pięć minut przed końcem odjechali na trzy bramki, ale kaliszanie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Po golach Marka Szpery, Michała Dreja i Kiryła Kniaziewa objęli prowadzenie 21:20. Niestety faul w ostatnich fragmentach meczu i „siódemka” wykorzystana przez Michała Potocznego już po zakończeniu regulaminowego czasu gry sprawiły, że zwycięzcę wyłonić miała seria rzutów karnych.

Na bohatera tej decydującej odsłony spotkania wyrósł bez wątpienia Łukasz Zakreta, który wręcz zamurował kaliską bramkę. Gospodarze wykorzystali tylko jedną z pięciu oddanych prób, za to dla Energi MKS-u trafili Kirył Kniaziew i Michał Drej, czym zagwarantowali swojej drużynie zwycięstwo na jakże trudnym terenie.

Dzięki wygranej po rzutach karnych podopieczni Pawła Ruska zgarnęli w Kwidzynie dwa punkty i ostatecznie, z dorobkiem 48 oczek, kończą fazę zasadniczą na czwartym miejscu w grupie pomarańczowej, co jak na beniaminka rozgrywek jest fantastycznym osiągnięciem. Już w najbliższą niedzielę czeka ich pierwsze spotkanie barażowe o wejście do rundy finałowej. W Lubinie zmierzą się z tamtejszym Zagłębiem, rewanż zaplanowany jest
na 25 kwietnia w kaliskiej Arenie.

Tekst: Karina Zachara, fot. K. Zachara, MMTS Kwidzyn

MMTS Kwidzyn – Energa MKS Kalisz 21:21 (11:10) k. 1:2
Kary: MMTS – 12. min, czerwona kartka: Kamil Krieger (51. min, gradacja kar). Energa MKS – 14 min. Rzuty karne: MMTS 7/8, Energa MKS 4/4.
Rzuty karne:
0:0 Michał Potoczny
0:1 Kirył Kniaziew
0:1 Alan Guziewicz
0:2 Michał Drej
1:2 Andrzej Kryński
1:2 Bartosz Wojdak
1:2 Arkadiusz Ossowski
1:2 Kamil Adamski
1:2 Damian Przytuła
MMTS: Szczecina, Dudek – Potoczny 7, Kryński 4, Peret 4, Pilitowski 2, Przytuła 2, Grzenkowicz 1, Guziewicz 1, Dymik, Janikowski, Krieger, Landzwojczak, Ossowski.
Energa MKS: Zakreta, Jarosz – Kniaziew 5, Szpera 5, Wojdak 4, Drej 3, Adamski 1, Czerwiński 1, Krytski 1, Kwiatkowski 1, Adamczak, Grozdek, Misiejuk.

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Sport, zdrowie i rekreacja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź również

Górnik Zabrze uległ na własnym parkiecie drużynie Energi MKS Kalisz 24:25 (9:10)

Po niezwykle emocjonującym spotkaniu, i festiwalu świetnej obrony z obu str…