Strona główna Kalisz i region Kalisz „Kiedyś po taki Ramen jechało się do Warszawy”. Historia miejsca, które zmieniło kulinarny Kalisz

„Kiedyś po taki Ramen jechało się do Warszawy”. Historia miejsca, które zmieniło kulinarny Kalisz

0
0

Jeszcze kilka lat temu mało kto uwierzyłby, że w Kaliszu powstanie miejsce, do którego ludzie będą przyjeżdżać specjalnie z Ostrowa, Konina czy okolicznych miejscowości tylko po… miskę ramenu.


Dziś przy ulicy Kazimierzowskiej coraz trudniej znaleźć weekend bez pełnej sali, dzieci sprawnie operują pałeczkami, a mieszkańcy Kalisza coraz częściej mówią o lokalnej gastronomii z prawdziwą dumą.

Ramen Shop & Sushi właśnie kończy 2 lata działalności.

I choć dziś wszystko wygląda naturalnie, początki wcale takie nie były.

„Na otwarciu byliśmy w szoku”

  • To było bardzo trudne otwarcie. Ilość ludzi przerosła nasze oczekiwania. Nowy lokal, nowa ekipa, nowi goście… wszystko generowało wyzwania — wspomina właściciel, Radosław Szwugier.

Jak sam przyznaje, pierwsze miesiące były ciągłą nauką i poprawianiem błędów.

  • Jak to w biznesie — czasem jest lepiej, czasem gorzej. Ale od początku wiedzieliśmy jedno: nigdy nie zejdziemy z jakości produktów.

To właśnie jakość bardzo szybko stała się znakiem rozpoznawczym lokalu. Zamiast tworzyć miejsce „od wszystkiego”, postawiono na jedną kuchnię i konsekwentne budowanie specjalizacji. Bez pizzy. Bez burgerów. Bez przypadkowego menu.

Za to z japońskimi składnikami, autorskim makaronem ramen i bulionami gotowanymi godzinami.

  • Myślę, że właśnie to nas wyróżnia. Nie próbujemy robić dziesięciu kuchni naraz. Skupiliśmy się na kuchni japońskiej i robimy ją najlepiej, jak potrafimy.

Kiedyś takie miejsca były tylko w dużych miastach

Jeszcze kilka lat temu mieszkańcy Kalisza, którzy chcieli zjeść prawdziwy ramen, najczęściej jechali do Warszawy, Wrocławia czy Poznania.

Dziś coraz częściej można usłyszeć odwrotną sytuację.

  • Przyjechaliśmy z Ostrowa specjalnie na ramen — mówi jedna z klientek siedzących przy stoliku obok.

Takich historii jest więcej.

Weekendowe rodzinne wypady, spotkania znajomych, randki czy szybkie wypady po pracy stały się codziennością przy Kazimierzowskiej. I właśnie to wielu mieszkańców uważa za symbol zmieniającego się Kalisza. Miasta, które przestaje gastronomicznie odstawać od większych ośrodków.

Dzieci uczą rodziców jeść pałeczkami

Najbardziej charakterystyczny obraz? Kilkuletnie dzieci, które sprawniej od dorosłych operują pałeczkami.

  • To chyba najbardziej zapada mi w pamięć — śmieje się Radosław Szwugier. — Dzieci często uczą rodziców albo dziadków jak jeść ramen czy sushi. To pokazuje, jak bardzo zmienia się kultura jedzenia.

Restauracja szybko stała się też miejscem rodzinnym.

Ogromnym zainteresowaniem zaczęły cieszyć się warsztaty sushi dla dzieci, których początkowo… w ogóle nie planowano.

  • Nie spodziewaliśmy się, że aż tyle rodzin będzie chciało uczestniczyć w takich wydarzeniach.

Dziś dla wielu dzieci wizyta na ramenie jest czymś zupełnie naturalnym.

I być może właśnie dlatego klimat tego miejsca bardziej przypomina restauracje znane z większych europejskich miast niż klasyczny lokal z małego miasta.

„To ramen, o którym ludzie później rozmawiają”

W przypadku gastronomii emocje kończą się zwykle tam, gdzie zaczyna się jedzenie. Tutaj działa to trochę inaczej. Bo trudno przejść obojętnie obok miski gorącego, aromatycznego ramenu, kiedy z kuchni unosi się zapach bulionu, sezamu, chili i świeżego makaronu.

Wśród absolutnych hitów menu goście najczęściej wymieniają trzy pozycje.

Laksa Ramen z Krewetką

Malezyjsko-japoński ramen kokosowy z chrupiącą krewetką w panko, limonką, olejem chili i aromatycznymi dodatkami. To właśnie ten ramen szczególnie często zamawiają kobiety. Lekko pikantny, kremowy i bardzo aromatyczny.

Cheetos Curry Ramen

Kremowy ramen curry z chrupiącym kurczakiem lub krewetkami w panko i charakterystycznymi chrupkami Cheetos. Pozycja, która początkowo budziła zdziwienie, dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dań lokalu.

MISO

Klasyczny kremowy ramen miso z japońską pastą miso, wieprzowiną sous vide i autorskim makaronem ramen. Dla wielu gości właśnie od niego zaczyna się przygoda z ramenem.

„Największy sukces? Że ludzie wracają”

W gastronomii po dwóch latach zwykle wszystko już wiadomo. Albo goście wracają, albo lokal powoli znika z mapy miasta.

Tutaj sytuacja wygląda inaczej.

  • Największym sukcesem jest dla mnie to, że odwiedzają nas ludzie, którzy byli u nas na otwarciu dwa lata temu. To naprawdę daje ogromną motywację.

I trudno się dziwić.

Bo dziś Ramen Shop & Sushi to już nie tylko restauracja. To miejsce spotkań, rodzinnych wyjść, szybkich lunchów, wieczornych randek i weekendowych wyjazdów „na ramen”. Miejsce, które wielu mieszkańców po prostu wpisało w swój rytm miasta.

Kalisz dojrzewa kulinarnie

Jeszcze kilka lat temu wiele osób powtarzało, że mieszkańcy mniejszych miast nie są gotowi na bardziej wyspecjalizowaną kuchnię.

Dziś takie opinie coraz częściej odchodzą do historii. Kaliszanie podróżują, próbują nowych smaków i mają coraz większe oczekiwania wobec gastronomii.

  • To naprawdę nas pozytywnie zaskoczyło. Ludzie tutaj mają świetne podniebienia i potrafią docenić jakość.

Być może właśnie dlatego miejsca tworzone z pomysłem zaczynają w Kaliszu działać coraz lepiej.

I być może właśnie dlatego coraz mniej osób mówi dziś: „Musimy jechać do dużego miasta, żeby dobrze zjeść.”

A to dopiero początek

Po dwóch latach działalności jedno widać wyraźnie. To miejsce stało się częścią kulinarnej mapy miasta. I nawet jeśli ktoś jeszcze nigdy tam nie był, prawdopodobnie zna już kogoś, kto był. Bo jedni przychodzą tam dla ramenu. Inni dla sushi. Jeszcze inni dla klimatu, który bardziej przypomina kulinarną podróż niż zwykłe wyjście na obiad.

A później… wracają.


Artykuł sponsorowany.

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Kalisz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź również

System inteligentnych kamer RedLight na skrzyżowaniu DK12 w Kościelnej Wsi

Na polskich drogach stale przybywa systemów RedLight, czyli kamer monitorujących przejazd …