Strona główna Aktualności Mocne Azoty. Energa MKS pożegnała się z pucharem

Mocne Azoty. Energa MKS pożegnała się z pucharem

0
0

Niespodzianki nie było. W ćwierćfinale Pucharu Polski szczypiorniści Energi MKS Kalisz ulegli faworyzowanej ekipie Azotów Puławy 18:28. Z tym samym rywalem kaliszanie spotkają się ponownie w przyszłą środę,  w ramach rozgrywek PGNiG Superligi.

Jak dotąd w pucharowych zmaganiach radzili sobie bezbłędnie, ale w ćwierćfinale poprzeczka zawieszona została zbyt wysoko. Podopiecznym Pawła Ruska przyszło się mierzyć z krajową czołówką. Ekipa Azotów Puławy to trzykrotny brązowy medalista mistrzostw Polski, w obecnym sezonie uczestnik fazy grupowej Pucharu EHF. Wygrana z takim rywalem byłaby ogromnym zaskoczeniem. Niespodzianki jednak nie było i choć podopiecznym Pawła Ruska nie można odmówić ambicji, przeciwnik nie pozostawił złudzeń.

Początek środowego pojedynku był w wykonaniu gospodarzy zupełnie niezły. W 9. minucie wyszli nawet na dwubramkowe prowadzenie (3:1). Nie trwało to jednak długo, bo w kolejnych minutach rywale trafili pięć razy pod rząd i zrobiło się 3:6. Z upływem czasu goście sukcesywnie powiększali dystans. Przed zejściem do szatni prowadzili już 13:7.

Po powrocie na parkiet sytuacja kaliszan nie uległa niestety poprawie, wręcz przeciwnie, gracze Azotów odskakiwali coraz dalej. Na sześć minut przed końcem ich przewaga urosła do 12 bramek (15:27). Ostatecznie wygrali dziesięcioma – 18:28.
– Dzisiaj przeciwnik był niestety za mocny dla naszego zespołu. Wystarczy przeanalizować 5-6 ostatnich sezonów. Azoty Puławy  to regularni medaliści, niewiele im brakuje do tego, żeby wygrać z Płockiem. Tej klasy zespołów jest w lidze przynajmniej pięć, sześć. Pokonanie ich  należy rozpatrywać w kategoriach sukcesu i dużej niespodzianki. My nie oczekujemy tego, ale oczywiście zawsze mamy przed meczem mamy nadzieję, że poradzimy sobie z przeciwnikiem. Bardzo chcemy, ale na tę chwilę, nie ujmując niczego chłopakom, jesteśmy po prostu słabsi od niektórych zespołów. Nie poddajmy się jednak w żadnym meczu, walczymy od pierwszej do ostatniej sekundy – podsumowuje trener Paweł Rusek.

Mimo, iż w szeregach Azotów zabrakło kilku leczących kontuzje zawodników, pozostali mocno dali się we znaki gospodarzom. Świetną dyspozycją w bramce popisał się Vadim Bogdanov, zaś na rozegraniu prym wiedli – najskuteczniejsi w meczu – Paweł Podsiadło i Robert Orzechowski. Kiepsko natomiast, i to po obu stronach, wyglądała skuteczność z linii siódmego metra. W sumie egzekutorzy rzutów karnych pomylili się aż dziewięć razy.

– Klasa rywala jest bezdyskusyjna, ale mimo wszystko czuliśmy dzisiaj, że nie jesteśmy na straconej pozycji. Niestety nie zagraliśmy dobrego meczu. Klasa Puław plus nasza nie najlepsza dzisiaj dyspozycja równa się minus dziesięć na tablicy wyników. Mimo to uważam, że dojście do ćwierćfinału jest i tak dużym sukcesem. Owszem z przegranej nie jesteśmy zadowoleni, ale też nie zamierzamy spuszczać głów tylko maksymalnie skoncentrować się na najbliższych bardzo ważnych meczach ligowych – mówi kaliski rozgrywający Kamil Adamski.

– Kończymy przygodę z pucharem na miejscach 5.-8. To żaden wstyd jak na beniaminka – zespół, który dopiero uczy się ekstraklasy. Nie jest to absolutnie próba tłumaczenia się, czy usprawiedliwiania, a po prostu stwierdzenie faktu. Teraz skupiamy się na lidze, w której będziemy robić wszystko, aby znaleźć się w czołowej ósemce. Chciałem dzisiaj podziękować chłopakom za serce i waleczność, bo chyba widać z trybun, że bardzo chcą, ale to po prostu to jeszcze nie ten etap. Uczymy się dalej, analizujemy i z meczu na mecz będziemy coraz silniejsi – dodaje trener Rusek.

A siła będzie potrzebna, bo przed kaliskim beniaminkiem kolejne szalenie ważne wyzwania. Już w najbliższą sobotę podopieczni trenera Ruska podejmą w Arenie, plasującą się na trzecim miejscu w grupie pomarańczowej, ekipę Gwardii Opole. Stawką meczu będą więc cztery punkty. Z kolei już w następną środę do Kalisza, tym razem w ramach rozgrywek ligowych, ponownie zawita zespół Azotów Puławy.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

Energa MKS Kalisz – Azoty Puławy 18:28 (7:13)
Kary: Energa MKS – 4. min, Azoty – 6.min. Czerwona kartka: Tomasz Kasprzak (59. min, gradacja kar).  Rzuty karne – Energa MKS 2/7, Azoty 2/6.

Energa MKS: Tatar, Zakreta – Kniaziew 3, Krytski 3, Adamski 2, Bożek 2, Czerwiński 2, Szpera 2, Grozdek 1, Klopsteg 1, Misiejuk 1, Wojdak 1, Bałwas, Drej, Kobusiński.
Azoty: Bogdanow, Koshovy – Podsiadło 7, Orzechowski 6, Ostroushko 4, Jurecki 3, Gumiński 2, Kasprzak 2, Kuchczyński 2, Adamczuk 1, Grzelak 1, Flont, Jarosiewicz, Kosiak.

 

Wczytaj więcej powiązanych artykułów
Wczytaj więcej Aktualności

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź również

Wypadek w Kaliszu. Nie żyje mężczyzna, który wpadł pod samochód ciężarowy na Szlaku Bursztynowym

Tragiczny finał wypadku na Szlaku Bursztynowym w Kaliszu. W nocy z pon…